◊ piątek, 10 października 2008, 16:19:53
◊
Wróciłam.
Nie wiem, kiedy znów napiszę, ale to nie ma znaczenia.
Szkoła. Znowu zapieprz.
To już trzecia klasa. Gdzie iść dalej? Technikum czy liceum?
Porażka. Wszyscy się tylko martwią, co robić, gdzie iść...
A ja już wybrałam. Haha. Technikum fryzjerskie lub odzieżowe (projektant).
Poza szkołą? Treningi.
Chodzę jak robot, mało śpię, mało jem, piję, jak mam cos pod ręką.
Tylko szkoła-trening-Mokotów-sen.
Pytanie-co trnuję? Siatkówka. <33
Stwierdzam, że uzależniłam się od muzyki. No i siatkówki. No i tego Mojego Małego Łobuza, ale on to już długo.. <3
Mój M.
Boże, jak ten czas szybko leci.
Jetsem z Nim już prawie rok.. 21.10 będzie rocznica. :)
Najpiękniejszy rok mojego życia. No, poza wakacjami... Wakacje? Porażka. Ale dzięki nim dowiedziałam się, że M. mnie kocha. <33
Chyba kończę.
Brak weny.
Pozdrawiam Was, Kochani.. :*
◊ komentarze [0]
~~*~~
◊ czwartek, 22 maja 2008, 19:24:57
◊
Pomyśl...
Powrót po latach.
Niemożliwe. A jednak, prawdziwe.
całe życie grasz
Przez ten czas nie pisałam. Nie chciałam? Bardzo możliwe. Może po prostu bałam się zamieścić to w internecie? A może po prostu chciałam się uwolnić od tego całego blogowania? Chyba tylko Bóg to wie...
co Ty z tego masz?
Pisałam ostatni raz w styczniu. Od tego czasu tyle się zmieniło... Są rzeczy o których nie chciałam pisać. Teraz, nie muszę już ich ukrywać. To bez sensu. Może ktoś to przeczyta i nie popełni w życiu takich błędów jak ja.
tylko fałsz
Nie wiem czemu, ale muszę zacząć od nieznajomego Pana S. W sumie to wszystko, całe bagno w moim życiu, było (i jest?) przez niego. Jebana szmata.
Wszystko w znajomości z nim było dobre do momentu, jak zaczął mnie robić w ch*ja. Czyli mniej więcej w styczniu, tyle że '07. "Agusia"... Potem było jeszcze więcej tych panienek. W tym "Mielonka"-panna ze zdjęcia.
Bawiliśmy się w kotka i myszkę przez jakieś osiem miesięcy, choć nasza znajomość trwała tylko o dwa dłużej. Te cholerne osiem miesięcy w których płakałam, cierpiałam jak nigdy. I robiłam rzeczy, których nigdy w życiu bym nie zrobiła.
Koleś bawił się mną. A ja, głupia, wierzyłam w to, że będzie dobrze. Miałam maskę zamiast twarzy, uśmiechem przykrywałam smutek i żal. Ludzie nie reagowali na to co się dzieje, nie wiem czemu, wierzyli mi, że rzeczywiście nic dla mnie nie znaczy. Ha ha. Dobre sobie...
cała prawda Cię omija
Nie powiedział mi nigdy, kim dla niego byłam. Chyba jedynie panienką którą mógł z czystym sumieniem traktować jak szmatę. Na której mógł się wyżyć. Nic więcej. Cóż, czasem serce jest ślepe.
Wierzyłam, że to tylko jego chwilowe humorki, nic wielkiego. Niestety, a może na szczęście, myliłam się.
W tym czasie odkryłam, kto jest moim prawdziwym przyjacielem.
Zaczęłam się ciąć. Kłótnia z matką, kłótnia z S. i do tego, tego samego dnia, problemy w szkole, przeciążyły mnie. Maj '07...
Pozostała po tym tylko jedna blizna na lewym nadgarstku. Po innych śladach już nie ma śladu.
Po jakimś czasie dowiedziała się o tym pedagog i psycholog ze szkoły. Została w to wciągnięta też moja wychowawczyni i matka. Zaczęło być kolorowo...
Całe życie grasz
Rok szkolny się skończył, zdałam do drugiej gimnazjum. Hah, piękny wiek. Miało być tak pięknie. W końcu. Chuj, a nie pięknie. Znowu się myliłam.
co Ty z tego masz?
Wakacje w Klępsku, częste odwiedziny Sulechowa. Zajebiście. Zaufałam nie tej osobie co trzeba. Chciałam poczuć się starsza, a przepłaciłam to prawie swoją cholerną cnotą.
Rada na przyszłość? Mając 14 lat, nie mów, że masz 17 facetowi, który ma 22. Chyba, że chcesz, żeby wódka, wino i dwa piwa wypite przez niego... Odbiły się na Tobie.
A po tym? Wstręt do siebie samej. Chciałam zmyć to z siebie... Miałam przez pewien czas wstręt do facetów. Bałam się że kolejny będzie taki sam? Możliwe. Wiele razy płeć męska mnie krzywdziła. Ale to nie było nic wielkiego. Złość, chwila płaczu i przechodziło. To nie było to samo...
Nie wierzyłam matce, nie wierzyłam kuzynce, żyłam podnieceniem, że starszy i to o tyle, koleś zwrócił na mnie uwagę. Gówno prawda. Chciał mnie tylko przelecieć.
sam wiesz
Tak w ciągu kilku miesięcy spieprzyłam sobie życie.
Dzieki osobie, która na mnie doniosła, prawdopodobnie szanownej pani pedagog/psycholog, miałam przesrane. Ciągłe rozmowy, zero zaufania, zrozumienia, nudne powtarzanie "nie jeden facet jest na świecie!"..
W końcu nadszedł upragniony rok szkolny. Szczerze? Miałam nadzieję, że to się skończyło. Koleś odszedł ze szkoły, przestałam się ciąć. Koniec, już, finisz. I tyle. Ta. jasne. To było by zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.
Pomyśl...
Przyjebali się do mnie z powrotem jakoś w październiku, listopadzie. Chodziło o oceny. Że pogorszyłam się. Że zawalę szkołę. Że wszystko się pieprzy.
Miałam trzy zagrożenia. Ja, dziewczyna mająca dobre stopnie w podstawówce, dość dobre w pierwszej klasie, miałam nagle prawie same gołe laski z trzech przedmiotów.
Nauczyciele chyba wiedzieli, co się ze mną działo. Poprawiłam wszystkie zagrożenia.
Ale kochana pani pedagog musiała mi dojebać.
Dostałam kuratora. Bo kurwa nikt mi nie uwierzył, że sama sobie poradzę. Bo chcieli mi pomóc. Szkoda, że nie wiedzieli, że tylko pieprzą mi życie. Znowu. Bo kiedy nagle zaczynało być dobrze-ktoś mi wszystko chrzanił.
Nie mogłam się już ciąć. Zbyt duża ochrona. Zbyt duże zainteresowanie moją oceną.
Wszyscy mówili mi, ze nie zdam, że będę mieć jeszcze gorsze problemy. Ktoś coś mówił nawet o poprawczaku. Nie wierzyłam. Żyłam własnym życiem, ciągle grając. Nikt tak na prawdę nie wiedział, co się ze mną dzieje. Nawet w szkole miałam ze sobą żyletki...
dobrze byłoby uruchomić sny
To było jak uzależnienie.
Każda ból, każdy strach, po prostu wszystko chciałam wyładować na sobie. Nie chciałam wybuchać przy innych. Żyletka była moją przyjaciółką. Nie bałam się tego, że kiedyś mogę zbyt mocno przejechać nią nad żyłą. I rozwalić ją. Wykrwawić się. śmiałam sie z tego. Zachowywałam się jakbym była obłąkana. Walczyłam z diabłem o życie...
Popadłam na krótki czas w anemię. Nic nie jadłam, chudłam, do tego miałam początki depresji. Miałam lekki sen, nie wysypiałam się. Nie chciałam nic jeść, żyłam tylko na wodzie. Srałam na życie, odwracałam się od bliskich mi osób. Bunt młodzieńczy? Skutki uboczne chorej miłości. Albo pojebanej młodości.
może los Ci będzie sprzyjać
W końcu poznałam kogoś. Ci, którzy mnie znają wiedzą, o kogo chodzi. Mój kochany M.
Powiedziałam mu o wszystkim, wiedział o każdym moim problemie. Mimo to się ode mnie nie odwrócił. Przyszedł, gdy najmniej się tego spodziewałam. Miałam dość facetów, za bardzo mnie ranili przez tyle czasu. Uczył mnie delikatności, czułości, pokazywał na nowo, co to świat. Zaufałam z powrotem mężczyźnie.
Prawdziwy powód, dla którego przestałam się ciąć? Powiedział mi, że o ile się potnę, to nie będziemy razem. To jedyna rzecz, której tak na prawdę nie toleruje.
Tyle razy chciałam po raz kolejny zaprzyjaźnić się z żyletką. Jednak to jedno zdanie powstrzymywało mnie zawsze. Tak jest do tej pory.
całe życie grasz
Jestem z nim od 21.11.07. Na dzień dzisiejszy-ponad siedem miesięcy.
Od tej pamiętnej daty nie utrzymuję kontaktu z S. Zakończyłam z nim znajomość, po raz pierwszy to ja to zrobiłam. Czemu? Tylko ze względu na M. Jestem z nim zajebiście szczęśliwa, wiem, co to jest prawdziwe, szczęśliwe życie. Nie oddałabym dni spędzonych z nim, za nic. <3
S. ma dziwny charakter, przez który umie zrobić z człowiekiem różne dziwne rzeczy. Nie żałuję, że ta znajomość się skończyła.
Jak mała gąsienica zmieniająca się powolutku z motyla, ja powracałam do życia. Nikt nie wie, ile łez wylałam, ile nocy zawaliłam i ile wycierpiałam w tym czasie. Przez te cholerne półtora roku.
gdzie masz swoja twarz
Czemu to napisałam?
Może ze względu na to, żeby ktoś, kto to przeczyta nie popełnił tych samych błędów.
Może po to, by niektórzy zastanowili się nad sobą.
Może żeby ludzie zrozumieli, co im się może stać przez chwilę nieuwagi i złe spojrzenie na niektóre sprawy.
A może po prostu chciałam w końcu to z siebie wyrzucić.
Nie wiem,kiedy napiszę znowu.
Buziak, kochani. :*
no gdzie?
◊ komentarze [23]
~~*~~
◊ środa, 16 stycznia 2008, 15:27:17
◊ Cóż.
Tak, wiem.
Dłogu nie pisałam.
Trudno.
Notka krótka, bo nad czym się rozczulać.
Zawieszam bloga.
Nie siedzę na komputerze długo~szlaban.
A co za tym idzie, nie mam kiedy pisać.
Wchodze na neta, jak jestem u kogoś na kompie.
Nadal szczęśliwa i oby jak najdłużej, może gdybyn nie mały fakt, o którym wiedzą nieliczni, ale to nie jest ważne. ;]
Kocham Was, wiecie?
Piszcie o nowych notkach, będe wpadać. :)
Do.. kiedyś. :*
◊ komentarze [7]
~~*~~
◊ niedziela, 21 października 2007, 10:36:21
◊
Zdeptał wspomnienie...
Koniec początkiem?
Jak dla mnie tak.
rozszarpał marzenie..
Moje życie się zmienia.
Oj, zmienia... Na lepsze. (?) Jak dla mnie tak.
W ciągu tego tygodnia podjęłam wiele decyzji. Wszystkie były trafne. Dobra passa? Raczej trochę szczęścia i... Spontan.
Jak wiec wybaczyć mu mam?
Poznałam zajebistego chłopaka. Jestem z Nim. I chciałabym, by to trwało wiecznie... Czemu..?
Może dlatego, że brakowało mi jakiegokolwiek chłopaka. ?
Może dlatego, że brakowało mi czyjegoś ciepła, opiekuńczości. ?
Może dlatego, że nikt mi nie poświęcał nigdy tyle czasu. ?
A może dlatego, że jak każdy człowiek, chcę być szczęśliwa?
Nie chcę pocieszenia..
W końcu poczułam, co to znaczy być szczęśliwą. Potrzebną...
A pomyśleć, że nie chciałam z Nim gadać. ;)
Nie chcę zrozumienia..
Wszystko się zmienia, o taaak.
Zrobiłam jedną rzecz, o której bym nigdy nie śniła.
Zakończyłam znajomość z Panem eS.
Chcę wierzyć w człowieka..
Czuję się tak, jakbym zaczynała nowe życie... Może nie bezproblemowe, ale dużo lepsze od poprzedniego.
Bo w końcu każdy zasługuje na odrobinę szczęścia.
<3 :) ;*
◊ komentarze [7]
~~*~~
◊ poniedziałek, 17 września 2007, 20:08:51
◊ 'Na chwilę' G. Andrzejewicz.
Chciałabym...
Piszę!
Ludzie! Rozumiecie to!
Ania obudziła sie ze snu letniego!
Tak bezwiednie poczuć dotyk Twoich ust
Wakacje.
Ach. Było... Miło? W lipcu :) W sierpniu przez Pana A. już gorzej... Ale co poradzić. Ale ogólnie wakacje dość udane ;)
Chcę być pięknem Twego snu...
Trzy tygodnie kolonii w Ostrowie <3. Tydzień w Warszawie. Ponad dwa tygodnie w Klępsku. Kilka dni w Warszawie i do Łodzi na weekend :)
Ach.
Zwiedziłam Jastrzębią Górę, Karwię, Zieloną Górę, Sulechów... Zrobiłam trochę zakupów. Poznałam wielu ciekawych ludzi ;* :)
BoSkp :)
Zostań tu
I znowu szkoła.
Cóż, Kolega G. jest znów w klasie pierwszej. Być nieklasyfikowanym ze wszystkich przedmiotów... Cóż.
Mała zmiana z nauczycielami...
Brak klas trzecich... Rocznika '91 się znaczy. Bywa.. :(
Razem z Tobą sięgnę blasku gwiazd...
Musiałam zmienić gg. Jeśli ktoś zainteresowany, niech pisze komentarz ;)
Zresztą nie tylko gadu. E-Maila też ;P
Dlaczego taką miłość dał mi los?
Straciłam Kogoś, na kim mi cholernie zależało.
Bo ta osoba... Zakończyła znajomość ze mną.
Wszyscy mówią, że nie zasługuje na mnie. Ja wiem swoje...
To ja nie zasługuję na Niego.
Pieprzona Księżniczka, która stara się być szczera.
Szit.
Chciałabym choć na chwilę stać się nią...
Tekst tej piosenki dotyczy właśnie tej osoby.
Kocham tą piosenkę. Zresztą. Kocham muzykę, ogólnie. ;)
A ostatnio zarażam nią innych ^^ No bo co jest najlepsze na poprawę lub stratę humoru?
Music. Musik. Muzyka. :)
Więc może w innym życiu, poczuję co to szczęście
Jakoś ostatnimi czasy zebrało mi się, by coś tworzyć. Wiersze, zdjęcia, rysunki... I tworzę.
Może dlatego, że przyjaciele też mają masę problemów?
Może muszę odreagować...
Wtedy znów się spotkamy, Ty pokochasz mnie
Dojrzałam, by dać swoje inne blogi. Klik Klik Klik
Zapraszam. ^^
Razem już będziemy zawsze i dostanę szansę by
Nie wiem, kiedy napiszę.
Postaram sie niedługo...
Ale nie obiecuję. :)
Kochać Cię drugi raz...
◊ komentarze [12]
~~*~~
◊ niedziela, 17 czerwca 2007, 18:59:04
◊ Do nieba nie chodzę. Bo po co?
Do nieba nie chodzę...
Taka notka.
Bo o. W sumie co jakiś czas trzeba częściej napisać. ;)
Bo jest mi nie po drodze...
Przyjaźń. Istnieje? Zależy, jak kto do niej podchodzi.
Myślałam,że mam dwie przyjaciółki. A jednak, myliłam się. Cóż.
Jako, iż jedna z nich napisała wiersz "Do A***", nie mam zamiaru być 'dłużna'.
Teraz jestem tu.
Do Panny K. i Szanownej K.
Dziesięć lat znajomości
Koniec w jednej chwili
Bez słowa wytłumaczenia
Pęka jak bańka.
Friends Forever, przyjaciele na zawsze
Wszystko to nagle się skończyło
Wakacje '06 coś strzela do głowy
Bez słowa tłumaczenia kończą znajomość
Dwa miesiące później, październik
A jednak, znów zgoda, wszystko jak dawniej
Niecały rok później, czerwiec '07
Panna K. udaje, że nie zna
Unika jak ognia, odpowiada z przymusu
Na gadu ogólnikowo z łaską odpisuje
Strach przed normalną rozmową?
Przed spojrzeniem w oczy?
Tego chyba nawet ona nie wie
Szanowna K. po raz kolejny
To samo co Panna K. robi
Poza jednym szczegółem,ie pisze na gadu.
Nie umie? Czy nie chce? Jej sprawa.
Przyjaciółki na zawsze, na wieczność
Swoich błędów nie widzą, nie widzą swych wad
Innym wytykać je umieją, sobie nawzajem już nie
Obrażone za zwróconą uwagę, nosy zadzierają
Zamiast choć przez chwilę pomyśleć nad sobą
Nikt nie jest doskonały, nikt nie jest święty
Lecz każdy powinien z godnością przyjąć krytykę.
Szanowna K, Panna K.
Jedna drugiej dupę obrabia, nie marnują okazji
jakie to przykre, a jakie prawdziwe
Panna K, Szanowna K.-przeszłość
Mało przyjemnych wspomnień, większość raczej przykra
Było, minęło, nie warto powracać
Tym razem nie będzie przeprosin, tłumaczeń
Żyjcie w fałszywej przyjaźni, szczęśliwe, zadowolone
I choć Wam źle nie życzę, mam jedno marzenie
By kiedyś ktoś potraktował Was tak
Jak Wy potraktowałyście mnie nie pierwszy raz
Byście przeżyły to i zrozumiały
Swoje jakże piękne zachowanie.
Powodzenia na nowej drodze życia
Dziękuję tym, co są i byli
Pierdolę tych, co się odwrócili!
I jeszcze jedno-nim coś zrobicie, powiecie-pomyślcie.
Co ma być to będzie...
O ile myślicie,że chciałam po was pojechać-grubo się mylicie. Jednak nie lubię być 'dłużna',wiec odpisałam. W ten sam sposób. Mając do wyboru napisanie diss'a /o ile wiecie, co to jest.../ stwierdziłam,że to będzie lepsze. Cóż.
Niebo znajdę wszędzie...
Łiii! Jutro na Zieloną z Klasą! ^^
Bieszczady, czekajcie i bójcie się! Przybywamy!
Chyba należało by się ogarnąć... Mykam!.
Do zobaczenia za kilka (kilkanaście?) dni..!
Cya Skarby ;**
Gdy zabraknie tchu.
◊ komentarze [14]
~~*~~
◊ niedziela, 10 czerwca 2007, 15:40:26
◊ Życie cudem jest...
Dziś wiem...
Tak więc jestem z powrotem :)
Po 22. dniach kolejna notka.
Ambitna notka na ambitnego bloga. O tak.
Życie cudem jest...
Cóż.
Jeszcze, jak widzicie, żyję. A to, ze trzy tygodnie znaku życie nie dawałam, to już co innego.. ;) Ale nie ważne. Dużo się działo. Dostanę rozgrzeszenie? ^^ Tak? Cieszę się.
Co chcę...
Długi weekend. Był. Hm. W sumie nadal jest. Ostatnie godziny wolności... Czy aby na pewno? W sumie w każdej chwili mogę sobie zrobić wolne. Wystarczy, ze wyjdę z domu lecz nie trafię do szkoły. Różne rzeczy się zdarzają... Ale to bez sensu. Koniec roku się zbliża wielkimi krokami.
Mogę z niego mieć...
Koniec roku. A to oznacza wystawianie ocen. A wystawianie ocen oznacza zapieprz w szkole. (Przepraszam za słownictwo. Ale inaczej sie nie da tego określić ^^')
Trochę zawaliłam drugi semestr. Za dużo się działo... I nie miałam głowy do nauki. Wszystko mnie przewyższało... I widzę teraz skutki. Eh. Za te oceny chyba będę mieć szlaban na wszystko do osiemnastki... Kurde. Chyba już wiem, co będę robić w wakacje...
Kolonia, nauka, wyjazd z mamą, nauka, nauka, nauka...
Miło się zapowiada.
Jak dźwięk..
Patrzę tak w okno... Pada.
Wczoraj była burza. Nie dość, że o godzinie dziewiątej wieczorem, to kurcze... Eh. Cóż, przy okazji na co poniektórych trochę współczucia, życzliwości i czułości wzbudziłam. No co?! W końcu trzeba sobie jakoś czas urozmaicić ^^.
Słyszę jego głos..
S. 'Słyszę Jego głos'? W pewnym sensie tak. :P Ale nie ważne. Wracajac do tematu...
S.
Pominę milczeniem.
Standardowo. Raz dobrze, raz źle... Od jakiegoś czasu dobrze. Bez zgrzytów, chamskich rozmów... Ale i tak wiem, że to się skończy. Lecz jak na razie tworzę piękne rysunki dla Niego ;P. Sam chciał, więc niech Go zatka, jak je dostanie ^^. O taaak.
Co dzień...
I takie małe podsumowanie.
W szkole zapieprz. (Przepraszam.. ^^' )
Na dworzu skwar. No, ewentualnie burza. Tak jak teraz.
Blog nadal działa i się rozwija. Resztę jakoś zaniedbałam. Nie ważne.
Humor..? Dobry :) Co zresztą widać po piosence. Tak optymistycznej to chyba od dawna nie było :))
Hm. No. Nie jest tak źle. ;)
Nie wiem kiedy napiszę. Ale obiecuję, że to zrobię. :)
BuSka ;*
Pragę więcej
◊ komentarze [21]
~~*~~
◊ poniedziałek, 21 maja 2007, 20:09:44
◊ Księżycowa piosenka..
Kiedyś znajdę dla Nas dom, z wielkim oknem na świat
Ups.
Coś długo nie pisałam. Nie no, tylko miesiąc.
Eh. Jakoś tak... Nie było weny. Standard.
Znowu zaczniesz ufać mi...
No, ale jeszcze żyję. Jeszcze... Cóż, nie będę pogłębiać tematu, czemu miałabym nie żyć. Chwilowe załamanie... Ekhm. Nie wnikajcie. Proszę...
Nie pozwolę Ci się bać...
Szkooła.
Cóż, jeszcze stoi :P. Na nieszczęście. No, w sumie na szczęście. Nie to, ze jestem jakąś masochistką i idę do szkoły z myślą "Nauka! Nauka! Nauka!". O nie. Bez przesady w końcu... Ale miło jest czasem popatrzeć na osoby z klasy, z innych klas.. ^^ Taak.
Kiedyś wszystkie czarne dni, obrócimy w dobry żart...
Wszystko ładnie, pięknie... Gdyby nie oceny. Eh. Szkoda, że to nie jest podstawówka... A było tak pięknie. Ale dobra. Nie ważne. Przeżyję. A że mam gorszą średnią niż w zeszłym semestrze... Eh, kit z tym. Nie moja wina, że zbyt dużo spraw mi sie na głowę zwaliło i nie miałam ani siły, ani chęci do nauki. Eee... Chęci nigdy nie miała, ale cicho :P.
Znowu będziesz ufał mi...
Weekend Majowy.
Jejku, jak on szybko zleciał... No, ale dzięki P. nie siedziałam w WWA ^^ Dzięki Kochana :*.
Tak. No więc. Pojechałyśmy do takiej malutkiej, przytulnej miejscowości zwanej Darłówko. [nad morzem, jbc]. Fakt, trochę zimno było... Ale i tak się opaliłyśmy. Ale ogólnie było... Super. :). Mogłam się rozwinąć w fotografii (czyt. dorwałam się do aparatu P. ) Może dam jakieś zdjęcia? Może... Hm.
A poza tym. Podgoniłyśmy Kronikę Naszej Klasy. Ale i tak najlepsze były trzy ostatnie dni... Spędzone głównie na boisku. Ale to już dłuższa opowieść.. ;) Ale w każdym bądź razie... Choć na chwile zapomniałam o S. Mimo, że ostatniego dnia nie wytrzymałam i się popłakałam... Pierwszy raz przy kimś. Poczułam sie taka..Bezradna. :( Eh...
Niebieski Koszyczek Rządzi ^^.
Wiem, dobrze wiem...
Kontynuując temat szkoły.
Przyjechali Niemcy. Na wymianę. Dziś pierwszy dzień... W szkole. Ich znaczy sie.
Taa... "Czy Ty szprechać po Dojczland?" (Połączenie polskiego, niemieckiego i angielskiego). Nie ma to jak twórczość Kaś i Klau. No i moja. No ale w sumie.. Jak mamy sie dogadać z ludźmi, którzy mówią tylko po niemiecku i angielsku, a po polsku ani w ząb? No może jednak ktoś mi to wytłumaczy..?!.
Potrafię ranić, tak jak nikt, przykro mi..
Gorącooo.
Wychlałam dziś chyba z pięć litrów wody. Bo nie mogę powiedzieć, że wypiłam. No ok, przesadziłam. Ale ponad dwa na pewno...
Skoro teraz, w maju, jest 30 stopni, to ile będzie w lipcu? Sierpniu? Chyba będę robić jajecznicę na swojej skórze...
Nie wiem, co robić, gdy płaczesz..
A co do S. Eh. Ma teraz jakiegoś focha. Za.. Za co? Własnie sama nie wiem. Nie będę opisywać wszystkiego od początku. Tylko niektórzy wiedzą, o co chodzi. Ale nikt go nie rozumie. No bo sorry... Czemu koleś nagle zrywa kontakt ze wszystkimi pannami, a z kolegami wychodzi na gałę? Na esy nie odpowiada, na GG go nie ma...
Eh. I zrozum tu takiego.
Już nie śmiejesz się jak kiedys...
Ja chcę.. Sama nie wiem, czego chcę.
Wiem!.
Chcę usiąść na jakiejś polanie pod drzewem z mp3 w ręku... Mając nieskończoną ilość czasu, by wszystko przemyśleć.. O wszystkim zapomnieć...
Kolejny raz proszę Cię..
Jakiegoś smęta złapałam... Może to przez tą piosenkę?
A może przez to, że już nic nie rozumiem z tego, co się dzieje w okół mnie..?
Eh... :(
O ostatnią szansę..
◊ komentarze [6]
~~*~~
◊ piątek, 20 kwietnia 2007, 19:47:11
◊ 'Like a boy'....
What if I?
Żyyję.
Jeszcze.
Jak widać... No dobra, może bez przesady, ale wiadomo o co chodzi.
Cóż.
Święta, święta i po świętach. Zero obżarstwa, trochę lenia, a noty nie było. Trudno. Przynajmniej nie miałam problemu, że nie będę miała jak sie ruszyć z domu.
Had a thing on the side?
Szkooła.
Wszystko w porządku. Powiedzmy. Nie dawno było zebranie (czyt. wczoraj ^^). Na temat ocen cisza. Żadnej gadki, niczego. Co jest?! Nie to, że tęsknię za tym, no ale kurcze.
Propozycja Zielonej Szkoły. Of course wszyscy chętni ;) Klasa wybrała morze. Rodzice góry (w sumie wiele osób w wakacje będzie tam wyjeżdżać). Ale to Nasi kochani Starsi mają portfel. I jedziemy nad morze w Beskidy x)
Made ya cry?
Ludzie to żmije. O.
I tyle. Ale nie wszyscy. Tylko niektórzy. A chodzi mi o takich, którzy "robią sobie jaja". Walić. Takimi nie warto się przejmować. Prawda? No właśnie.
Nie będę pisać o co chodzi. Za długo. Niektórzy wiedzą o czym mówię. I niech milczą...
Would the rules change up?
Z S. jako tako. Raz lepiej, raz gorzej. Cóż, nie lubię, gdy ktoś mnie unika. O S. to robił. Ale w końcu przestał i wszyscy są happy.
No dobra, może zbyt szybko to zakończyłam. Ale co tu dużo pisać... Ostatnio nie było zbyt dobrze. Niestety. Chciałabym, żeby było tak jak kiedyś... Jak na początku. Eh... I tak jakoś smutno się zrobiło... :(
Or would they still apply?
Jutro do szkoły. W sobotę. Rozumiecie?! W sobotę. To straszne.
Jeden plus, że tylko na dwie lekcje. Niemiecki i angielski. Z czego na drugim zastępstwo. Ale i tak będzie ang. Trudno.
A potem do kina. AIMAX!! Wiitaj =) Idziemy na dwa filmy. Pierwszy-o Rafie Koralowej. Drugi-na prawdę, w 100% edukacyjny-'Sezon na misia' w wersji 3D ^^. Ale ciiii, nikt o tym nie wie.
If I played you like a toy?
M. stwierdziła, że powinnam być psychologiem. Jasne. Nie wyrobiłabym w tym zawodzie. Trzeba mieć cierpliwość, której ja nie posiadam. Niestety.
Ktoś jeszcze uważa, że nadaję się na psycholożkę?
Sometimes I wish I could act like a boy
◊ komentarze [7]
~~*~~
◊ poniedziałek, 19 marca 2007, 19:11:43
◊ Dlaczego nie?

Dlaczego nie wierzyć mam...
Łiii!
Jaki ten blog jest stary! Całe 7 miesięcy.
Wiem, że powinnam świętować albo po pół roku, albo po roku, ale cóż.. Zawsze robiłam wszystko inaczej, niż trzeba :) Poza tym urodziłam się w lipcu-siódmym miesiacu. Dlatego '7' jest mi bliższe ^^.
...że teraz będzie lżej...
Blog istnieje od 17 sierpnia, lecz pierwsza nota została napisana 19.08. I ta data jest uważana jako oficjalna :) A teraz tak w skrócie...:
Weszło 1905 osób.
Dodało do ulubionych 14 osób.
Do 25 notek napisaliście 148 komentarzy.
Blog należy do 5 klubów.
:)
...tak jak chcę...
Dziękuję za wytrwałość wszystkim tym, którzy komentowali, czytali i.. Byli ze mną po prostu :))
Ale teraz... Blog to blog. Więc trzeba co nieco napisać ;) O tym i o owym...
Dlaczego nie widzisz jak...
Szkoła. Było zebranie. W zeszły czwartek. Mimo, ze zdobyła 4 pały od początku semestru (tylko..;) ) nie mam szlabanu. I całe szczęście! Nie wiem, jak bym wyrobiła bez neta. Teraz., Bo ogólnie przetrwałabym mając komórkę i MP3 w ręku. Ach, co te wynalazki robią z ludźmi... I co to moje gimnazjum robi z ludźmi. A zwłaszcza ze mną xD
wdzięczna Tobie będę...
Fizyka. Brr! W końcu koniec z obserwacjami księżyca. Nareszcie...
Ale co do reszty...
W środę Pierwszy Dzień Wiosny. Inaczej mówiąc-Dzień Wagarowicza. Heh przynajmniej w tym roku nie będzie 'Dnia Sportu'. Niby trzy lekcje będę mieć, a potem..'zabawa'. Kolejne trzy h w szkole ;). Będzie śmiesznie, bo... Ciiii, nie powiem. Nie mogę. Nie dzisiaj. ;)
...za miłość
"Twój wróg stanie się Twoim przyjacielem".
Oj tak. Z dnia na dzień coraz bardziej w to wierzę. Ale nie będę wyjaśniać... Bo za długo by to trwało. Poza tym, wiąże się to z S. ... A jakoś nie mam ochoty o nim mówić. Przynajmniej na razie.
Heh mimo niego i tak mam świetny humor. Dzięki K. :) Bo w sumie nie ma to jak rundka po okolicy i robienie sobie wsi ^^. Zresztą- nie tylko sobie. Tak więc...
"Ja chcę lizaka, którego mi obiecałeś w szóstej klasie!!"
Bussska kochani ;*
Dlaczego nie...
◊ komentarze [16]
~~*~~
◊ piątek, 9 marca 2007, 19:52:45
◊ 'Only love...'
You can go...
Kolejny raz... Kolejny raz...
Ekhm. Sorki.
Poniosło mnie :D
...You can walk...
Boże!
Jak ja chcę dyskoteki... Jak na przerwach leci muzyka, bo jest radiowęzeł, mam wrażenie, że zaraz zacznę tańczyć na środku forum. Ale ograniczam się tylko do śpiewu... Eh. Szaleć, szaleć, szaleć. Tylko tego chcę. Czy ja tak dużo wymagam?!
...You can run, You can hide away...
Szkoła... Wielki budynek, którego nawet nie mam dość. Może dlatego, ze były rekolekcje od wtorku do czwartku? Może... A może z innego powodu? Z czyjegoś powodu..?
...then You will here me say...
Czyjegoś. Taak. :)
W końcu się układa. Nareszcie! Ale nie chcę, by sie znów popsuło... Trzymajcie kciuki ;) Heh nie no, to był żart... Ale naprawdę... Chodzę taka szczęśliwa, jak nigdy.Znaczy..Jak od dawna nie chodziłam. Ale nie chcę zapeszyć, więc ciiii ;)
...it's only love...
Dostałam dzis uwagę :D Pierwszą w tym roku szkolnym. Pierwszą od 3 lat. LoL. A z czego? Hm? Z WFu. Żal! Cytuję moją kOffAną panią B.: "Zaznaczę to w dzienniku, że nie wykonujesz poleceń nauczyciela"-czyli mówiąc inaczej-zbuntowałam się i nie chciałam zrobić 20 brzuszków. Żenua... Ale przynajmniej miałyśmy z czego się śmiać x)
All the time that I cry, that I die...
Eh.
Mam ciotkę na karku. Znaczy... W domu. Przez najbliższe 4 tygodnie (!). Ale spoko, przeżyję... Jakoś. Gdyby nie to, że ciągle, ale to ciągle coś ode mnie chce, było by nawet ok. I gdyby nie to, że jutro robi sobie imprezkę imieninową! U mnie! Gr... Coś mnie nosi, jak o tym myślę. Bo of course ona nic nie będzie robić, bo ma nóżkę złamaną. Kurde... :/
that I lost in You...
Hm.
Zaczęłam słuchać polskiego hip hopu x) Znaczy, słuchałam już wcześniej, ale nie w takiej ilości... Kiedyś WWO to był dla mnie szajs, a teraz? Chleb powszedni :) hehe tak samo Molesta Ewenement... Owal Emcedewa... Płomień 81... I tak dalej. Heh no cóż. Ale i tak najbardziej kocham teraz piosenkę Groove Coverage-Only love. (frag. w tej notce ;) )
...I'd always trust in You...
Moje nogi. Moje lewe kolano i prawy piszczel. Cierpię! Cholernie mnie boli... Piszczel nie wiem czemu, a kolanko bo jak zawsze zrobiłam ślizg na WFie ;) Ale nie moja wina, że chciałam odbić piłkę.
Przykre.
Eh. Wybywam. Chyba teraz będę siedzieć więcej na dworzu, zwłaszcza, że jest ładna pogoda... I ciocia :/ Ekhm. Nie ważne ;)
Buska kochani ;*
...it's only love.
◊ komentarze [6]
~~*~~
◊ środa, 28 lutego 2007, 19:45:29
◊ 'Dwie strony życia'
To jest prawdziwy przekaz...
I znów przynudzam.
Przykre.
...rymowanego słowa...
Jakoś leci. W szkole da się przeżyć. Poza 'wejściówką' z fizyki. Ale to taki mały, nie istotny szczegół. :) Propo's szkoły- nasz 'nowy' kochany kolega Maciuś był dziś w szkole. Cud nad Wisła po prostu... I tak nadal nic nie wiem o nim, poza tym, jak się nazywa, że miał 2 z matmy i że przyszedł z Różanej. Eh... Inne lekcje? no comment po prostu... Skończyliśmy omawiać "Zemstę" A. Fredry, to musimy zabrać się na "Romea i Julię". Do 20.03 mam ją przeczytać! I jeszcze jakąś książkę o np Zakonie Krzyżackim na min 200 str! Przecież to chore...
Prawdzie przesłanie..
Jaka pogoda... Brr. Nie lubię tej pory roku. Nie dość, że muszę się wbijać w grube ciuchy, to jeszcze męczę się później z ich zdjęciem. Ja chcę lato...! Albo przynajmniej niech będzie cieplej. I nie będzie tego deszczu... I resztek śniegu. I <3 Lato!
...więc zaczynam od nowa...
Z S. w porządku :) Nareszcie! Już myślałam, że sie nigdy nie ułoży. Ale juz nic nie mówię, że się układa, czy nie układa, bo ostatnim razem wykrakałam i dzień po napisaniu noty był.. niezbyt przyjemny zgrzyt. Tak więc- oficjalna wersja- jest dobrze, ale nie wiem, jak będzie dalej. ;)
To jest prawdziwy przekaz...
'Hej kolęda, kolęda!' Tak. Kolęda. Była wczoraj. Modliłam się tylko, żeby nie przyszedł do mnie ksiądz, który mnie uczy. Jakoś wystarczy mi to, że widzę go dwa razy w tyg. na lekcjach, raz na mszy i jeszcze w inne dni w szkole. To jest straszne... Ale cóż, skoro On wyjeżdża nam z tekstem 'Uspokójcie się, zwracam Wam uwagę po raz ostatni', gdy jesteśmy cicho, to sorry... Chyba wielką sympatią Go darzyć nie będę.
Post. Czemu w tym czasie nie można robić imprez? Znaczy..Można. Ale nie powinno się. Eh. A ja tak marzę o jakiejś dyskotece... Noo, albo chociaż o małej imprezce u kogoś! Ale muszę wytrzymać... Do kwietnia.
...rymowanego słowa...
Taak... A Blogi się rozwijają ;) Zapraszam na nie serdecznie. Heh
Trzymajcie się ciepło ;)
Prawdziwe przesłanie, więc, więc ...
◊ komentarze [7]
~~*~~
◊ sobota, 24 lutego 2007, 18:59:42
◊ 'Say it right...'
Oh You don't mean...
'Kiedy płynę, płynę... '
Eee...
To już przeterminowane.
...nothing at all to me...
Sobota. Jak ja kocham [ironia] ten dzień. Sprzątanie nie wychodzi mi na dobre. Wręcz przeciwnie, następnego dnia jest jeszcze większy bałagan. Ale cóż poradzić?
Przynajmniej moje chomiki się nie muszą martwić o porządek w klatkach... Szczęściary.
No, You don't mean...
Kurs do apteki. Ja wyzdrowiałam, mama i babcia są chore. Ironia losu. Eh. Noo cóż.
Jeden plus, że spotkałam Monikę. Przynajmniej nie musiałam zasuwać przez osiedle sama. Zwłaszcza w taką pogodę. Ziimno. Mroooźno. Mając na sobie trzy warstwy bluz i na to kurtkę, zmarzłam.
Nienawidzę zimy.
...nothing all to me...
Tak sobie siedzę i myślę o swojej klasie...
W Walentynki przyszedł do nas 'nowy'. Maciek G. x) Wszystko ładnie, pięknie, gdyby nie fakt, że koleś nie łapie kontaktu z klasą. Ale znajomości w drugich i trzecich klasach ma. :/
Nikt nie ma jego nr gg lub kom... Eh. Wątpię, żeby to się szybko zmieniło. Najgorsze jest to, że wiele osób ma wrażenie, że jest w naszej klasie, tylko dlatego, że został karnie przeniesiony z Różanej do nas. Ale czemu do mojej klasy?!
But You got what it takes...
Propo's szkoły... Dzieje się coś dziwnego. Nauczyciele (niektórzy) chodzą przewrażliwieni... Do szafek można iść tylko z nauczycielem i tylko przed i po lekcjach... Ochroniarze są sztywni i nie dają nam dojść do słowa..Nie ufają nam, gdy mówimy, do której klasy chodzmi. Eh...
...to set me free...
Piszę wiersze. Niemożliwe? A jednak. :)
Odkopałam stare, z wakacji i piszę dalej... Jakoś idą. Piszę co czuję..Co myślę. Osobiście one mi się nie podobają. Ale kazdy ma inny gust. Wkładam w nie wiele serca... Mam nadzieję, że to widać. :)
Oh You could mean...
1600 odwiedzin. Dziękuję za tak wysoką statystykę.
Oczywiście, wiem, że są blogi, które w krótszym czasie dorobiły się wyższej, ale ja nie lubię chodzić po blogach i pisać komentarzy typu "Cześć! Fajny blog, wpadnij do mnie!"... Of course, czasem chodzę, ale komentuję tylko te, które na to zasługują ;)
...everything to me...
◊ komentarze [6]
~~*~~
◊ środa, 21 lutego 2007, 19:09:25
◊ 'Kolejny raz..'
Boga klnę...
No cóż. Czas płynie. Ja razem z nim.
"Lecę, bo chcę"? Nie. Lecę, bo muszę. Bywa...
...bo On mi Cię zabrał
W szkole w porządku.
Byłam dziś na jakimś spektaklu pt. "Przerwany Lot", mówiącym o tym, ze przez picie można stracić wszystko to, co dla nas najważniejsze. Nie musiałam iść na to, by o tym wiedzieć, ale pomińmy ten fakt. Po godzinie siedzenia, bo tyle to trwało, tyłek bolał mnie strasznie. Ale czego się spodziewać za 12zł ;)
On to wie...
W niedzielę była imprezka. U Ani Rrr. Oczywiście poszłam na nią...
Wszystko było w porządku, póki A. się nie obraziła na większość tych, którzy byli obecni. Ale cóż, jej sprawa. Było miło. Przynajmniej częściowo. Skończyło się tym, że A. wyszła obrażona z K. do domu, chwilę później ja z P. a gdy wychodziłyśmy, D. z W. się ubierali. No cóż.
...gdzie Ty tam ja...
Jestem choora... No, może nie aż tak, że leżę w łóżku z temperaturą 40 stopni, przykryta toną kołder, kocyków z milionem tabletek, syropików koło łóżka. Boli, a dokładniej bolało gardło. Katar? Owszem, jest... W sumie, to teraz już raczej jestem bardziej zdrowa, niż byłam w niedzielę na imprezcę ;)
Jednak chcę...
Ekhm... Dość drażliwy temat... A mianowicie chodzi o S. ;]
W piątek zagadał do mnie w szkole. A dokładniej w sklepiku, gdy byłam z Anią Rrr. Pytał się, czemu się w ogóle nie odzywam do niego. Straszne. Najgorsze było to, że mnie zatkało i mówiłam cichutkim, niepewnym głosikiem... A to w ogóle do mnie nie podobne. Ekhm. Cóż.
W sobotę gadaliśmy na Gadu. Spędziłam miłe 2h bez kłótni. 2h rozmowy.
A od poniedziałku... Jest tak, jakby nic się nie stało. Jakby ktoś wyciął z naszego życia ostatni miesiąc..No, niecałe półtora. Dopiero, kiedy zaczęłam go totalnie olewać w szkole-nie witać się, nie odzywać, totalnie unikać jakiegokolwiek kontaktu...(ma zwyczaj obijania się o mnie, gdy przechodzę), a później mówienia o nim z łaską przechodząc obok, mając nienawiść w oczach... Chyba zrozumiał co zrobił. No i złapał kontakt w sklepiku. I od tamtego czasu jest zupełnie inaczej. Może nie chce, żebym go olewała. Nie wiem.
...by było inaczej...
W sumie cieszę się, że W Końcu jakoś się zaczyna układać.. Staram się zachowywać jak by nie było tych kłótni... I tej całej, przykrej reszty... Ale nie umiem. Niestety. W końcu widzę, jak na mój widok się uśmiecha, a nie na smutek i żal w oczach...
Przykro mi, ale dla nikogo nie jestem sweet jeśli mnie zranił i przez niego płakałam. A niestety, przez S. płakałam. I to nie raz. Ekhm.. Nie ważne zresztą. Przynajmniej zobaczył, że nie zawsze jestem taka miła i ulegam, ale że umiem też pokazać pazurki i totalnie olać gostka. Sam tego chciał. A ja za punkt honoru postawiłam sobie to, ze się pierwsza nie odezwę. I tego nie zrobiłam. I bardzo dobrze. ;)
Potwierdzam tylko to, że...:
Obsesję nie miłość dał...
◊ komentarze [13]
~~*~~
◊ poniedziałek, 12 lutego 2007, 18:50:17
◊ 'Last Goodbye'
This is my last goodbye...
No cóż.
Życie płynie, a ja razem z nim.
Powolutku, pomalutku.... Jakoś.
...'cause I need you so...
W szkole..? Dobrze. Pierwszy dzień po feriach. Dało się przeżyć.
Poza fizyką, ale to raczej wiadome... Muszę zrobić kolejny referat. O księżycu tym razem. Muszę obserwować go przez 28 dni. Jasne. Rwę się :/
...My last goodbye no wonder why...
Pojutrze Walentynki. Nie lubię ich. Może dlatego, ze zawsze jestem w nie sama? Wróć. Z przyjaciółmi. Ale mi chodzi o chłopaka ;) No cóż.
Przejrzałam dziś karteczki, które dostałam w zeszłym roku... Dużo nie było. Fakt faktem... Ale zawsze miła pamiątka i wspomnienie starej klasy jest.
...You give life a meaning...
Obcięłam włosy. Znaczy... Podcięłam. Sama. Z własnej, nie przymuszonej woli. O.
Nie wiem, po co to piszę. Chyba tylko po to, że się nudzę. Ale cóż. Czasem tak bywa.
...You fill me with hope...
Walentynki. No tak. Poczta walentynkowa. Jutro. Tak jakby miałam coś napisać niektórym. Ale co... To nie wiem. "Kocham Cię"? Bez szans. "Lubię Cię"? Zbyt błahe, ogólne. Niestety, jak mam coś pisać, zwłaszcza, na Walentynki, muszę napisać coś szczerego, od serca. A akurat dziś nie mam na to 'weny'...
...A world full of reasons...
A z S... Eh. Wczoraj dowiedziałam się, że 'obojętne mu jest' to, czy będziemy utrzymywać tą znajomość, czy nie. Ekhm. Noo cóż. Jego sprawa.
Monia obserwowała Go, jak przechodziłyśmy obok niego... Fakt faktem, obserwował mnie. Łaskawie odpisał na dośc..Złośliwego SMSa. No ale cóż.
Honor mam i jeśli on odejdzie-będę iść dalej z podniesioną głową. A jesli będę płakać... To nikt o tym nie będzie wiedzieć.
...That's why I call it my last goodbye.
◊ komentarze [8]
~~*~~
Lay by Vega for MPage
photo: Seanfl